Blue Flower

A kobieta premier? "Premierka", " Premiera"?

- Językoznawcom "premierka" się nie podoba, bo końcówka jest właściwa dla zdrobnień, " premiera" też nie, bo oznacza pierwsze przedstawienie. Ale przecież mamy wiele słów wieloznacznych rodzaju męskiego i nikogo to nie razi np. "zamek", " pilot". "Premierka" czy " premiera "się jeszcze nam nie osłuchała, bo kiedy pani Hanna Suchocka na początku lat 90. była szefem rządu nie mieliśmy takiego dylematu. "Premierka" osłucha się, gdy kobieta stanie na czele rządu ...

A "prezeska"?

- To już chyba nie jest problem? Tak samo "przewodnicząca".

Widziała Pani na drzwiach gabinetu kobiety prezesa tabliczkę z "prezeską"? Bo ja nie.

- Nie widziałam, to prawda. Tak samo nie widziałam "profesorki", choć i ona się już we współczesnej polszczyźnie przyjęła. Nadal pokutuje pogląd, że forma męska dodaje powagi, prestiżu. Trzeba to zwalczać.

Pani ma na drzwiach swojego gabinetu "profesorkę"?

- Nie, mam "prof.". Ale bym chciała, jestem zwolenniczką form żeńskich. Gorzej z panią "dziekan", bo jak powinniśmy mówić "dziekanka" " dziekana" ? Tu mam problem

Czy powinniśmy zmieniać "lekarzy" na "lekarki", tam, gdzie chodzi o kobiety?

- "Lekarka" nie budzi przecież sprzeciwu, ale używa się formy męskiej, by dodać prestiżu. Używanie form żeńskich to bardzo istotny przekaz społeczny dla naszego pokolenia i dla młodych dziewczyn. Jak nie będziemy ich używać, to będzie wrażenie, że kobiet w sferze publicznej jest niewiele, a przecież tak nie jest.

To może teraz senatorki pójdą w ślady marszałkini Nowickiej i zażądają na oficjalnych drukach żeńskich końcówek?

- Chciałabym, ale na to nie liczę. Tak jednak powinno być; zapominany, że standardy europejskie czy ONZ-owskie są dla nas wiążące, tam nikomu do głowy by nie przyszło, żeby używać form męskich w odniesieniu do kobiet i mężczyzn. Używa się albo nazw neutralnych np. "osoba" albo nazw żeńskich i męskich, w zależności od płci.

Proszę zobaczyć, ile się u nas zmieniło. Gdy w połowie lat 90 powstawała konstytucja, nikomu do głowy nie przyszło, by obok "obywateli", "posłów" czy "przedstawicieli" wpisać "obywatelki", "posłanki" czy "przedstawicielki".

- Tak, to prawda, ale całkiem niedawno na moim wydziale prawa i administracji dyskutowaliśmy o tym, by mówić "studenci" i "studentki", "pracownicy" i "pracowniczki". I spotkaliśmy się z oporem, że to źle brzmi. I ten opór będzie, także ze strony kobiet. Gdyby kobiety solidarnie walczyły o te żeńskie końcówki, proces wyrównywania nierówności byłby bardziej dynamiczny. Język jest żywy, to my go kształtujemy i jesteśmy za niego odpowiedzialny. Używanie żeńskich końcówek jak najczęściej to duży skok w walce z nierównościami płci.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

Agnieszka Kublik 2012-12-14