Blue Flower

Tak, zdecydowanie następują zmiany w mentalności Polaków i to widać. Mamy coraz więcej osób, coraz więcej lokalnych liderek, które chcą zmieniać świat. Ważne jest promowanie i wspieranie takich inicjatyw społecznych. I chwała za to Onetowi, że taki plebiscyt wymyślił. Wydaje mi się, że do tej pory nie poświęcano zbyt wiele uwagi na kobiety, które z własnej inicjatywy np. prowadzą dom opieki dla dzieci albo zajmują się ofiarami przemocy domowej. Wiadomo, że takie kobiety są , ale o tym się dużo nie mówiło. W innych krajach to jest na porządku dziennym, a do Polski ten trend dopiero dociera. I oby tak dalej.

A jakie kobiety w tegorocznej edycji zwróciły Pani największą uwagę?

Nie chciałabym mówić, jakie konkretne nazwiska wybrałam spośród 67 pań, ale mogę powiedzieć, jaki stosowałam klucz przy wyborze. Chodziło mi o to, żeby to nie były osoby już nam znane. Mamy mnóstwo wspaniałych, znanych kobiet takich jak Anna Dymna, prof. Magdalena Środa, czy Justyna Kowalczyk, ale o nich już świat usłyszał. Chciałam zwrócić uwagę na kobiety po pierwsze nieznane, a po drugie takie, które działają niemal na końcu świata, w jakichś małych miejscowościach, i robią coś własnego. Same zbierają środki, same organizują genialne rzeczy i to się dzieje tylko dlatego, że one tego chcą i to wszystko napędzają, zarażając optymizmem i dobrą wiarą. Taki miałam klucz i według którego wybrałam 10 kobiet.

 

Na co dzień styka się Pani z kobietami przedsiębiorczymi. Jakie według Pani są Polki w tym względzie? Statystyki mówią, że w zeszłym roku Polki były najbardziej przedsiębiorcze wśród Europejek. A jakie jest Pani osobiste zdanie na ten temat?

Moje doświadczenia głównie wynikające z porównania Polek z Amerykankami są takie, że Polki są bardzo, bardzo przedsiębiorcze. W Stanach są bardziej korzystne warunki do prowadzenia działalności gospodarczej, ponieważ przepisy są bardziej transparentne i w ogóle łatwiej założyć firmę. Obecnie 46% wszystkich małych i średnich przedsiębiorstw w Stanach należy do kobiet, podczas gdy średnia światowa to 33%. Kobieca przedsiębiorczość rozwija się w zawrotnym tempie. Myślę, że w Polsce procent ten jest zbliżony do średniej światowej. Tylko że w tym przypadku trzeba zwrócić uwagę na to, jakie warunki i realia gospodarcze mamy w Polsce. Założenie firmy zajmuje kilka miesięcy, inne są przepisy, jest sporo utrudnień i zakrętów, a mimo to Polek, które zakładają firmy i mają kreatywne pomysły, jest bardzo dużo. Wielka przyszłość przed nami. Bardzo mnie to cieszy.

Skąd w nas, Polkach, taka determinacja i ambicja?

Moim zdaniem są dwa czynniki: jeden to uwarunkowania historyczne, a druga rzecz to fakt, że w Polsce mamy coraz więcej kobiet obecnych w życiu biznesowym , politycznym i społecznym. Przez to, że jest ich coraz więcej, to młodsze koleżanki, które dopiero zakładają firmę i stawiają pierwsze kroki w  realiach biznesowych, wreszcie widzą coraz więcej przykładów starszych koleżanek. Nie ma nic lepszego jeżeli zakładam firmę i widzę, że jakiejś mojej koleżance się udało. Wiem, że kobietom potrzebne jest wsparcie i dobry przykład. Jeżeli ona mogła, to ja też mogę i robię.

Pani w swojej pracy wykorzystuje metodę mentoringu. Czy mentoring rzeczywiście się sprawdza? Są takie stereotypy, że kobiety bardzo często ze sobą rywalizują, podgryzają się, utrudniają sobie osiąganie sukcesów, a tu taka szlachetna idea mentoringu, wspierania. Jak to pogodzić?

Stereotypy i obiegowe opinie mają w sobie trochę prawdy. Ja wiem, że takie agresywne postawy są, sama je widziałam i sama tego doświadczyłam. One wynikają  z obawy, kompleksów, braku wiedzy i doświadczenia. Słyszę od kobiet, że tak jest. Niby mamy się wspierać, a zdarzają się nieciekawe sytuacje. Wiem, że to się zdarzało i zdarza, ale na szczęście już coraz rzadziej. Wydaje mi się, że świat zmienia się na lepsze i kobiety widzą, że więcej szans mają w dzieleniu się wiedzą i wspieraniem, bo razem możemy więcej. Gdy zrobię coś, czego się potem wstydzę, to i tak wróci to do mnie z podwójną negatywną energią i będę żałować. Coraz więcej kobiet uświadamia sobie, że jest to niewarte. Natomiast idea mentoringu polega na tym, że kobieta młodsza doświadczeniem znajduje sobie swoją mentorkę, bardziej doświadczoną w biznesie, która przetarła szlaki i odniosła już sukcesy i ta starsza koleżanka dzieli się swoim doświadczeniem z tą młodszą. I to są tak wspaniałe kontakty, relacje i inspiracje, że tutaj nie ma mowy o jakichś negatywnych zachowaniach. Teraz zakończył się  dwutygodniowy program mentoringowy polskiego oddziału Vital Voices, gdzie było 17 uczestniczek, które miały swoje mentorki. Powiem tak: po 2 tygodniach bycia razem dziewczyny stworzyły bardzo silną grupę i na koniec powiedziały, że dla nich niezwykle pozytywnym doświadczeniem było to, że się bardzo zgrały i rozwiały stereotypy na temat kobiecej rywalizacji. Zobaczyły, że można. Jeśli funkcjonuje się w dobrym, transparentnym środowisku z odpowiednimi wartościami, to nie ma miejsca na jakiekolwiek nieetyczne zachowania.

A czy Pani miała w swoim życiu zawodowym taką mentorkę?

Mam mentorkę, natomiast przez większość życia zawodowego miałam mentora, który jest Duńczykiem. Pracowałam z nim 12 lat w skandynawskiej firmie. Wsparcie i wiedza, które od niego dostałam, pozwoliły mi odnieść sukces. Ja bardzo wierzę w ideę mentoringu, ponieważ sama tego doświadczyłam. To jest naprawdę wartościowa relacja. Zresztą mamy wciąż kontakt i raz na pół roku spotykamy się. I jeśli mam jakiś dylemat, to ten człowiek uświadamia mi, co jest w życiu ważne, natomiast wyborów dokonuję ja sama. Posiadanie mentora jest jednym z kluczowych czynników sukcesu.

Posiadanie mentora skojarzyło mi się trochę z posiadaniem coacha. Czy coaching jest czymś podobnym do mentoringu?

Coaching różni się od mentoringu. Coaching to jest relacja krótkookresowa, w której umawiamy się na określony cel, np. zwiększenie sprzedaży. Na regularnych spotkaniach coach prowadzi mnie zadając określone pytania i doprowadzając do osiągnięcia konkretnego celu. Natomiast mentoring jest o wiele, wiele szerszy. Mentor może wykorzystywać w swojej pracy elementy coachingu. Ktoś mi kiedyś dał dobre porównanie: mentoring to jest jak jazda tandemem. Mentee, czyli uczeń, prowadzi tandem, a z tyłu siedzi mentor i to mentee wybiera właściwą drogę, a mentor tylko ostrzega, że droga może być pod górę. To jest zupełnie inna relacja, oparta na zaufaniu i wspieraniu drugiego człowieka.

Czy mentoring jest dostępny dla każdej kobiety? Czy to nie jest tak, że jest on zarezerwowany tylko dla elit, osób zamożnych?

Mentorką może być każdy. Chociaż żeby być mentorką, trzeba mieć trochę doświadczenia życiowego i biznesowego, odnieść trochę sukcesów i trochę porażek. Natomiast bycie uczennicą, czyli mentee, to jest absolutnie rzecz dla każdego. W USA na każdym uniwersytecie i w szkole czy koledżu istnieją programy mentoringowe. Młode dziewczyny mają swoje mentorki i one im pomagają. Trzeba złamać ten stereotyp, że mentoring jest dla osób zamożnych. Każdy może znaleźć swojego mentora. To ja wybieram mentora, bo mentor musi być dla mnie autorytetem, ale mentor może się zgodzić lub nie. My jako Vital Voices mamy plany, żeby zająć się młodymi dziewczynami i wprowadzać programy mentoringowe i na studiach, i w szkołach podstawowych. To bardzo pomaga nabierać pewności siebie, bo musimy przyznać, że jest to duży problem u nas. Wierzę, że dobre mentorki będą dobrym przykładem. I jest to absolutnie dla każdego, nie dla elit.

Może moje przeświadczenie co do elitarnego charakteru mentoringu wynika z tego, że nie jest to idea rozpowszechniona u nas i nie mamy jej w codziennej praktyce.

Nie mamy, to prawda i taka jest właśnie tu nasza rola. Powiedzieć więcej o mentoringu, bo to jest genialne narzędzie do rozwoju i wspierania. I tak jak coaching jest relacją płatną, tak mentoring nie jest płatny. Jedyny koszt to jest czas, jaki mentor musi poświęcić uczennicy.

Czy jest coś, co Panią złości jeśli chodzi o życie społeczno-zawodowe?

Chciałabym bardzo, żeby wydarzyło się coś, co zmieni stereotypy, jakie funkcjonują w Polsce i na rynku pracy, i w polityce. Mówię o podejściu do kobiet. Większość szefów to panowie. To się powoli zmienia, ale jest stereotyp, że panowie nie wierzą do końca w siłę kobiet, w ich możliwości zarządzania, a to, że mają dzieci wcale nie znaczy, że będą gorszymi pracownicami.  Chciałabym zmienić stereotyp postrzegania poprzez płeć. W Skandynawii jest tak, że jeśli o dane stanowisko ubiega się i kobieta, i mężczyzna z takim samym doświadczeniem, a kobieta ma dwoje dzieci, to ona od razu ma więcej punktów na stracie. Bo jeżeli godzi te dwie role, to znaczy, że kosztuje ją to więcej wysiłku i lepiej sobie radzi. W Polsce nie ma czegoś takiego. Jest takie myślenie, że skoro ma rodzinę, dzieci, to na pewno nie będzie miała czasu na pracę. A to jest wielki błąd i niedobre przekonanie. I to mnie złości.

A co Panią cieszy, jeśli chodzi o kobiety?

Cieszy mnie to, gdy widzę na własne oczy, że świat powoli się zmienia. Jest coraz więcej odważnych kobiet, które nie zważając na trudności, realizują misję, robią to, co myślą i coraz więcej takich przykładów pozwala innym kobietom uwierzyć, że skoro innym się udaje, to one też mogą.

A czy uważa Pani, że przyszłość należy do kobiet? Pojawiają się takie teorie mówiące o dominacji kobiet.

Ja nie jestem skrajną  feministką, wierzę za to w synergię. Jeżeli mamy stół i negocjujemy, to niech będzie taka sama ilość mężczyzn i kobiet i wymieńmy punkty widzenia i dogadajmy się. Przyszłość powiedziałabym, że  należy do obu płci pod warunkiem, że będą siebie szanować i słuchać, co mają do powiedzenia. Jestem za tym, żeby było pół na pół, ale niech to będzie rozsądny dialog.

Jaka według Pani jest recepta na sukces? Czego kobiety potrzebują, by odnieść sukces na rynku pracy?

Będąc Prezeską stowarzyszenia Polish Professional Women Network zrobiłam badanie "Menadżerka sukcesu 2011". Zbadaliśmy, czym jest sukces, jakie bariery mają kobiety, by odnieść sukces, co im pomaga, a co przeszkadza. Zapytaliśmy o to 200 menadżerek wyższego szczebla. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale wiemy że sukces to nie koniecznie jest kariera i wysokie stanowisko w korporacji. Kobietami sukcesu są te, które robią to, co lubią, czują się z tym dobrze i potrafią godzić życie rodzinne z zawodowym. Taka była nasza odpowiedź w badaniu. Ja uważam, że kobietą sukcesu jest ta kobieta, która najpierw pozna siebie, jakie ma talenty, silne strony, co tak naprawdę lubi robić, jakie ma wartości i przekonania. Jeżeli potem ułoży sobie wokół wszystkie klocki, czyli znajdzie pracę, w której będzie mogła się realizować i stworzy kochającą się rodzinę, to już jest sukces. I jeśli czasem ta szala przechyli się na stronę pracy, a czasem rodziny, i kobieta jest z tym szczęśliwa, to dla mnie jest to kobieta sukcesu.

A czy Pani czuje się kobietą sukcesu?

Oj, tak.

I niech to będzie puentą naszej rozmowy.
Copyright 1996-2012 Grupa Onet.pl SA